3 sierpnia 2011

Sportowe zwiedzanie Londynu

      Przy okazji pobytu w Londynie odwiedziłem miejsca przyszłorocznych zmagań Igrzysk Olimpijskich, spojrzałem z bliska na budowane obiekty. Zapragnąłem też poczuć "zapach" jednego z najsławniejszych obiektów sportowych Anglii,  Stadionu Wembley, odnowionego od fundamentów.  Kiedy moja wycieczka na stadion londyńskiego Arsenalu nie doszła do skutku, to w zamian znalazłem się na innym piłkarskim obiekcie w stolicy Anglii, słynnej Chelsea Londyn.

Na początek trafiłem w okolice potężnego placu budowy, jakim jest dzisiaj Park Olimpijski w londyńskim Stratford. Jest to ponoć największe założenie urbanistyczne w Europie, które w roku 2012 będzie służyło sportowcom z całego świata, by później zmienić się, dzięki dodatkowym inwestycjom lub rekonstrukcjom, w wielki park urbanistyczny na obszarze 450 ha. Ta część Londynu wschodniego  jest w jakimś stopniu bardzo zaniedbaną dzielnicą, co widoczne gołym okiem, kiedy objeżdża się samochodem osobowym teren wokół budowy. Stąd zwyciężył pomysł inwestycji na tak dużą skalę w tym rejonie wielkiego miasta i nadzieja miejscowych włodarzy na zmianę wizerunku wschodniego Londynu po zakończonych igrzyskach. Wybrana lokalizacja ma się stać atrakcyjnym miejscem angielskiej metropolii, co zachęci do zamieszkania w tej części i odwiedzania w celach rekreacyjno-wypoczynkowo-kulturalno-naukowych. Gotowe budynki miasteczka olimpijskiego, gdzie przez prawie trzy miesiące będą mieszkali sportowcy – uczestnicy zmagań olimpijskich i paraolimpijskich, po igrzyskach zamienią się w mieszkania dla ponad 2800  rodzin. 1380 mieszkań zostanie sprzedanych, a ponad 1400 zostanie oddanych administracji miasta na cele mieszkań komunalnych, zaś pewna część budynków wioski olimpijskiej zostanie przeznaczona na akademiki dla 1800 studentów.
Niektóre obiekty sportowe w Parku Olimpijskim będą po prostu rozebrane po igrzyskach, a ich elementy wykorzystane do innych celów. Na przykład gotowa już Arena Basketball, gdzie będą rozgrywać swoje zawody koszykarskie reprezentacje, zostanie zdemontowana. Inne miejsca zostaną wkomponowane tak, aby ogrody i rezerwat dzikiej przyrody wtopił się w sąsiedztwo infrastruktury przeznaczonej na ścieżki rowerowe i piesze, miejsca na wspinaczkę, krykiet oraz na różnego rodzaju imprezy kulturalno-rozrywkowe, koncerty i festiwale.

Potężny plac budowy widoczny jest dla turystów z wyznaczonych ścieżek specjalnie znakowych i zabezpieczonych obsadą kilkunastu przewodników, którzy udzielają informacji o inwestycyjnych przedsięwzięciach infrastruktury olimpijskiej, zaawansowania robót i przeznaczenia obiektów po igrzyskach.  Z tych miejsc, najbliżej widoczny jest Stadion Olimpijski dla 80 tysięcy widzów, któremu brakuje jeszcze zewnętrznej pionowej dekoracji, ale oficjalnie został otwarty w marcu 2011 roku. Planuje się, iż po igrzyskach olimpijskich na stadionie zostaną przeprowadzone prace demontażowe górnych trybun i wówczas pojemność obiektu zmniejszy się do prawie 30 tysięcy widzów. Budowę stadionu rozpoczęto w kwietniu 2008 roku, oddano do użytku, ale wokół jeszcze spora ilość maszyn budowlanych, kontenerów i pracujących wykonawców. Dla porównania, Stadion Narodowy w Warszawie, dla 55 tysięcy kibiców, budowany jest od maja 2008.
Stadion Olimpijski w Londynie ma już wybranego operatora, gospodarza obiektów po igrzyskach i będzie nim klub West Ham United, który w konkursie przetargowym wygrał z mocnym konkurentem - Tottenham Londyn.
W niewielkim oddaleniu od Stadionu Olimpijskiego wznoszona jest wysoka, kręta spiralnie w górę konstrukcja, na której 27 lipca 2012 roku zapłonie znicz olimpijski. Nieco dalej widoczne są imponujące budowle zespolone w Centrum Sportów Wodnych, gdzie usytuowano olimpijskie pływalnie. Kształt zewnętrznej budowli to dwa potężne skrzydła, pomiędzy którymi imponuje dach w kształcie fali.
 
Park Olimpijski to jeszcze wielki plac budowy, ale jak informują tamtejsze media, wiele obiektów oddano przed terminem, a największe prace trwają przy budowie dróg, alejek, placów parkingowych i wewnątrz budynków przeznaczonych dla sportowców, obsługi olimpijskiej i mediów.
Oczywiście, wiele zawodów sportowych odbędzie się poza Parkiem Olimpijskim, jak choćby turniejowe mecze piłki nożnej. Te zaplanowane są w Coventry, Glasgow, Cardiff, Manchester, Newcastle oraz w Londynie na Wembley. Odwiedziłem ten ostatni obiekt. Imponuje swoją wielkością, ale zarazem prostą, chociaż nowoczesną architekturą, która wewnątrz zapewnia widzom największy luksus oglądania meczów piłkarskich. Wewnątrz obiektu, na obszarze 3480 m2, na dwóch poziomach, zainstalował swoje sale Klub im. Bobby Moore, piłkarza legendy, kapitana reprezentacji Anglii, zdobywcy Pucharu Świata w 1966 roku, zmarłego w wieku 52 lat.
Miejsce stadionu imponuje dostojnością, która dorównuje wielkim historycznym wydarzeniom futbolowym, jakie miały tu miejsce, a jest to wyjątkowa ilość wspaniałych meczów piłki nożnej, również z udziałem reprezentacji Polski.
Nie odmówiłem zaproszenia do pubu obok stadionu, aby wznieść toast kuflem z piwem na tle triumfujących angielskich piłkarzy w finale mistrzostw świata na Wembley 45 lat temu, a umieszczonych w formie zdjęciowej na jednej ze ścian restauracyjnej sali.

Aby dalej czuć smak wielkiego futbolu, w drodze powrotnej wstąpiliśmy na piłkarski obiekt Chelsea Londyn. Krótka wizyta, kilka fotek i zazdrosnych westchnień z powodów znanych polskiemu kibicowi, któremu brakuje tego, co ma angielski fan -  jakości i ilości stadionów piłkarskich, klasowych drużyn klubowych, oraz gwarancji bezpieczeństwa na meczach futbolowych. To ostatnie już dawno osiągnęło najwyższe wymagania na Wyspach Brytyjskich, a przecież w przeszłości było podobnie do naszej rzeczywistości w kraju.

17 maja 2011

Czy futbol jest sprawiedliwy?

Współzawodnictwo w zakresie kultury fizycznej, to podejmowanie rywalizacji indywidualnej lub zespołowej w ramach przestrzegania obowiązujących szeregu reguł, które mają służyć sprawiedliwej formie wyłaniania zwycięzców uprawiających sportową rywalizację w danej dyscyplinie.
Piłka nożna, dyscyplina najbardziej popularna na świecie, ma zapisanych reguł tyle, że znajomość przepisów gry nie wystarcza. Doświadczają tego na co dzień, na różnych poziomach futbolowych lig, nie tylko zawodnicy, trenerzy i sędziowie, ale i działacze klubowi. Ci ostatni muszą dostatecznie poznać zapisy regulaminowe, interpretacje, terminy, umowy, niedozwolone zachowania, znać się jeszcze na wielu innych zagadnieniach, by podołać, na przykład, wymogom licencyjnym.  O pozyskiwaniu funduszy na działalność tu nie wspomnę.
Mimo to panuje powszechna opinia, że w działaniach wokół futbolowych popełnia się nazbyt dużo błędów, tak jak o piłce nożnej mówi się, że jest grą błędów. Tych często w trakcie zawodów jest tyle, że wystarcza na długie, pomeczowe dyskusje. Jeśli w nich uczestniczą kibice przegranych, to czara goryczy przelewa się w rytmie wodospadu. Lamentuje się i wytyka błędy piłkarzom, trenerom, sędziom i działaczom również.

Gdy gra nasza narodowa, wszyscy wcielamy się w fachowców piłkarskich, a zwłaszcza wówczas, gdy wybrańcy selekcjonera dostają wciry. A przegrani, główni uczestnicy meczu, jeśli już nie chcą uznać wyższości rywala, to często uciekają się do wyświechtanych stwierdzeń - stronniczości sędziego, niepotrzebnych fauli rywali, lub gdybania, a to umiemy tworzyć z powagą. Słyszymy, że gdyby wykorzystał, lub gdyby doszło celne podanie, lub gdyby bramkarz przewidział, lub gdyby sędzia nie zauważył, lub gdyby murawa była lepsza, lub gdyby nie padał deszcz, lub gdyby mecz był w innym dniu, to by było…..
Gdy odstępujemy od gdybania, to mamy innego rodzaju wymówki. Słyszymy najczęściej krytykę pod adresem rozjemców piłkarskich. Czym liga niższa, tym wulgaryzm w kierunku sędziów bogatszy. Gdyby przyszło się z tego spowiadać grzesznikom, to kościelnemu spowiednikowi ucho nabrzmiałoby do wielkości chińskiego arbuza.
Jeśli uznajemy i słusznie, że futbol jest grą błędów, a te popełniają piłkarze na boisku i trenerzy w szkoleniu, to czemu sędzia piłkarski nie może ich popełniać w takiej proporcji, w jakiej to czynią na przykład piłkarze?.  Sędzia też człowiek.

Oglądałem już w swoim żywocie tyle meczów futbolowych i na różnych szczeblach poziomu sportowego, że mam prawo napisać o niesprawiedliwości piłki nożnej, a ilość i jakość błędów w rzemiośle piłkarskim popełnianych przez piłkarzy ma się mniej więcej w proporcji do ilości i znaczenia błędów sędziowskich.
Zdarza mi się krytykować sędziów i dostrzegam ten sam strach w ich oczach, widzę w ich zachowaniu to samo cwaniactwo, podobne złośliwości i nie rzadko niestety, również chamstwo, co u piłkarzy. Dotyczy to niedużej grupy ludzi obydwu profesji, ale jednak istnieje.  Podobne zachowania widzimy wśród obserwatorów zawodów piłkarskich – kibiców i działaczy klubowych. Jesteśmy wszyscy z tej samej „gliny” i tylko podczas meczów futbolowych różnimy się przynależnym miejscem.

Powtórzę więc, co mówimy zgodnym chórem – piłka nożna jest grą błędów, ale czy jest grą sprawiedliwą?.
O niesprawiedliwości słyszymy coraz głośniej i z coraz większym hukiem. Z tego powodu miewam strach, kiedy pomyślę, że z okazji sportowych zawodów, pod adresem innych, wyrażamy się już przy użyciu fizycznej siły. Dziś biją się kibice, zaczynają piłkarze, a już słyszy się, że też sędziowie. Co będzie jutro?
Czy nie przyjdzie nam sprawiedliwości futbolowej szukać na wokandzie sądowej, czy jednak, zgodnie z tradycją, z ostatnim gwizdkiem sędziego?  Czy, do cholery, nie może znów być tak, że  po meczu sędzia przestanie być kaloszem, drużyna przeciwna rywalem, a kibice wrogami? 
Może być, ale czy będzie, mam poważne obawy.