16 stycznia 2012

Mówić o realistycznych potrzebach

Już pisałem niedawno o przyszłych problemach krakowskich klubów w rundzie wiosennej 2012– Garbarni i Hutnika, które zmuszone są swoimi zespołami seniorów opuścić obiekty w Krakowie przy Ptaszyckiego.
Powróciłem jednak do tematu, a przede wszystkim za sprawą Nowego Hutnika 2010 i przeczytanych w różnym czasie kilku wypowiedzi prezesów i działaczy nowohuckiego stowarzyszenia, któremu pilnie kibicuję i całym sercem życzę sukcesów na każdym etapie rozwoju sportowego i nie tylko.
Niepokoi mnie stan wiedzy i nieprzemyślane do końca pomysły wspomnianych osób na temat obiektu piłkarskiego - klubu sportowego Grębałowianka Kraków.
Jeśli słyszę i czytam, że planuje się poszerzenie głównej płyty boiska, lub innym razem, o koniecznym remoncie murawy na czas rozgrywek rundy wiosennej, to jestem mocno przerażony. No bo jak nie być, skoro ktoś chce wykonywać tego typu roboty podczas zimy? Przecież pierwsze zawody na tym obiekcie mają być rozegrane 17 marca. Wypowiadanie się w mediach o poszerzeniu boiska w Grębałowie świadczy o nieznajomości stanu obiektu i w tym przypadku muszę zapytać – jakim sposobem? Przesunąć betonowe trybuny nie sposób, a regulaminowa odległość do stałych przeszkód musi być zachowana. Zapewne wielkość głównej płyty będzie zachowana w słusznych wymiarach 101 x 66 metrów, bo nie ma innej możliwości. 
Ostatni pomysł poprawy infrastruktury dotyczy trybun, a jeden z prezesów zastanawia się czy nie zadaszyć siedzisk dla kibiców. Nie głupia sprawa, która od wielu lat jest w zamysłach działaczy klubu, ale czy to jest to?
Moim zdaniem, za mało się mówi i pisze o pojemności stadionu, gdyż tu należy szybko i zdecydowanie działać. Ktoś tam coś wspomniał, ale to wszystko. Obiekt mieści obecnie 360 miejsc siedzących i co najwyżej 80 stojących. Aby zadowolić wszystkich sympatyków Hutnika Kraków potrzeba drugie tyle siedzisk. Jest możliwość zamontowania dwóch przenośnych trybun za jedną z bramek i wcale nie trzeba ich kupować, ale wynająć.
Zaś płycie głównej potrzebna jest istotna inwestycja – zainstalowanie automatycznego zraszania murawy, gdyż po kapitalnym remoncie w roku 2002 wody wchłaniają się w głąb murawy jak przez sito i po kilku upalnych letnich dniach trawa po prostu wysycha, a podlewanie przy pomocy przesuwanych ręcznie ogrodowych węży to archaizm.
Remont zielonej nawierzchni powinien się odbyć, ale na to potrzeba długiego okresu przerwy w korzystaniu z boiska. Dziś jedynie można wyrównać walcem gumowym niektóry nawierzchnie murawy i odpowiednim urządzeniem dotlenić warstwy trawnika, ale to po zimie.
Jest też wiele innych drobnych niedostatków na obiekcie Grębałowianki, aby mógł on spełnić wymagania licencyjne pod IV ligę. Przede wszystkim musi być przygotowany na tyle, by spełnić wymagania organizatorów i przyjąć publikę, która w tej klasie rozgrywek jest najliczniejszą, gdyż liczącą niejednokrotnie 800 kibiców.
Bardzo mało mówi się i pisze o tak dużej ilości ludzi w jednym miejscu i bezpiecznym przemieszczaniu wąskimi osiedlowymi uliczkami, co zawsze budzi obawy wśród mieszkańców. Ale to już odrębna sprawa i wcale nie błaha.


W tym miejscu należy się moje spostrzeżenie, gdyż kilkakrotnie bywałem na meczach Hutnika, również na wyjazdach i zauważyłem zdecydowaną poprawę w zachowaniu kibiców. Jedynie z okrzykami  podczas meczu, od których puchną uszy, jest różnie. W niczym jednak nie odbiega kibicowanie od tego, które spotykamy na innych większych obiektach sportowych.
Póki co, życzyć należy Hutnikowi i Grębałowiance dogadania się w profesjonalnym stylu, zaś Gminie Kraków i Radzie Dzielnicy XVII zrealizowania potrzeb infrastrukturalnych obydwu stowarzyszeń.
Oby zabiegi samorządowego budżetu dla wymienionych klubów nie uszczupliły potrzeb remontowych w  pozostałych klubach Krakowa.

Na dziś, w dużo trudniejszej sytuacji jest Garbarnia Kraków, bo najlepsze miejsce do grania dla zespołu trenera Bukalskiego, na obiektach Wawelu Kraków, wcale nie musi uzyskać drugoligowej licencji. Rywalizowanie w roli gospodarza na obiektach w Zabierzowie, w Wieliczce, czy może Niepołomicach, nikomu nie służy.

15 stycznia 2012

Lista skazanych za korupcję w sporcie

Korupcja w polskim futbolu: Lista skazanych za korupcję w sporcie: Lista będzie oczywiście aktualizowana o kolejne nazwiska. Na razie jest na niej 210 nazwisk, ale niektórzy są skazani dwa, a nawet trzy...

12 stycznia 2012

Wymowa aukcyjnej popularności z małym zyskiem

Polski Związek Piłki Nożnej postanowił również wesprzeć tegoroczną 20 edycję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy poprzez wystawienie  na aukcję czterech pozycji.  Jest tam najnowsza koszulka reprezentacji Polski z podpisami zawodników i członków sztabu szkoleniowego, oczywiście już z orzełkiem i jest kalendarz PZPN na 2012 rok przedstawiający polskie stadiony, na których rozegrane będą mecze Mistrzostw Europy. Są również dwie monografie "90 lat PZPN", jedna z nich podpisana przez prezesa Grzegorza Latę, druga przez trenera Franciszka Smudę.


Na 2 dni przed zakończeniem aukcji, zdecydowanie największym wzięciem ma się koszulka reprezentacji Polski, dalej z tyłu jest kalendarz, a najmniejszą popularnością cieszą się monografie PZPN z podpisami prezesa i trenera. To trochę smutne, bo monografia jest bardzo ciekawym wydaniem historii polskiego futbolu, ale trzeba przyznać, że tak małe zainteresowanie jest bardzo wymowne. 
Obecna statystyka, czy wykres popularności wspomnianych osób sięga już dna. Wspomniane ostatnie pozycje, póki co mają wartość po 80 zł,  a porównując je do ostatniej aukcyjnej ceny koszulki reprezentacji za 999,99 zł, to niebo, a piekło.
Podpisy Grzegorza Laty i Franciszka Smudy z góry przesądziły mały zysk dla dużych celów?

Zależy mi też na większym wkładzie polskiego futbolu w dochodach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, więc głównie z tej racji podaję adresy internetowe aukcji, gdzie wystawione są wspomniane cztery pozycje. Zależy mi również na poprawie wizerunku PZPN, ale mam świadomość, że niezależne to od mojej skromnej osoby, jak również od wielu tysięcy sympatyków polskiej piłki nożnej.
  

31 grudnia 2011

Różne pomysły na parę milionów

         Czas na ustalanie budżetu Gminy Kraków na rok 2012 to okres wzmożonej aktywności miejskich radnych Krakowa, ludzi Prezydenta Jacka Majchrowskiego i kierownictw poszczególnych Wydziałów Urzędu Miasta Krakowa. Debata budżetowa w Radzie Miejskiej tuż, tuż,  od 4 stycznia.
Staram się śledzić publiczne wypowiedzi co niektórych ważniejszych osób samorządowego Krakowa. Interesuje mnie zwłaszcza tematyka w sferze finansów, jakie będą przeznaczone na ogólnie pojętą kulturę fizyczną i sport w mieście Krakowie. 
Dochodzę do wniosku, że w wypowiedziach ważnych osób w Gminie Kraków można doszukać się wielu nieścisłości lub może braku uzgodnień wśród urzędników z grona szanownego Prezydenta.
Podczas spotkania 15 grudnia 2011 roku, przy okazji prezentacji Strefy Kibica EURO 2012 – przygotowań Krakowa na przyjęcie kibiców trzech reprezentacji, których bazy będą ulokowane w naszym mieście, prezydent Jacek Majchrowskii powiedział: 
- „….To między innymi dla nich oraz dla mieszkańców naszego miasta przygotowujemy Strefę Kibica. Jesteśmy przygotowani na tego typu imprezy, niejedną z nich zorganizowaliśmy już na Błoniach. Zależy nam na tym, aby w Strefie nasi goście poczuli nie tylko atmosferę Krakowa, lecz również swoich krajów. Chciałbym podkreślić, że Miasto nie dokłada do tego przedsięwzięcia ani złotówki, wszystko dzieje się w oparciu o sponsoring”.
Prawie w tym samym czasie, o obsłudze i programie ogólnopolskiego programu wolontariatu, zastępca Dyrektora Wydziału Sportu Paweł Opach powiedział, że: 
- „….Wolontariusze będą udzielać wszelkiej pomocy kibicom przyjeżdżającym do miasta, m.in. do strefy kibica na Błoniach, która ma pomieścić nawet 30 tys. widzów. Problem w tym, że radni Platformy swoją poprawką do budżetu chcą odebrać Wydziałowi Sportu 2,7 mln zł przeznaczonych m.in. na ten cel. Jeśli tak się stanie nie wiem co wyjdzie z programu wolontariatu. Nasz miejski wolontariat tworzymy niezależnie i jeśli uzbiera się w Krakowie mocna ekipa nie musielibyśmy korzystać z innych wolontariuszy. Potrzebujemy jednak pieniędzy, aby zapewnić wolontariuszom jednolite stroje, ubezpieczenie, wyżywienie i inne potrzebne rzeczy. Bez pieniędzy z budżetu nam się to nie uda, chyba, że znajdziemy sponsorów - dodaje. A o tych w dobie kryzysu trudno.”  
Co zaś mówi o wspomnianej poprawce radnych PO Dyrektor Wydziału Sportu Barbara Mikołajczyk: 
- „..Wprowadzenie poprawki radnych PO do budżetu, zdejmującej 2,7 mln zł z wydatków rzeczowych naszego wydziału oznaczałoby, że nie mielibyśmy potrzebnego 1,5 mln zł na mistrzostwa świata w siatkówce. Dodaje, że przyjęcie poprawki radnych oznaczałoby także rezygnację z dwóch programów: "Mój trener", "Kraków biega, Kraków spaceruje" oraz stypendiów sportowych”.
A co na to radni Miasta Krakowa ze wspomnianego klubu Platforma Obywatelska?
Zaproponowali w poprawce odebranie pieniędzy z Wydziału Sportu, ale zwiększenie wydatków na konkurs grantowy dla klubów sportowych w ramach upowszechniania sportu (1 mln zł), a także inwestycje związane ze sportem i edukacją (pieniądze na nie mają pochodzić także z innych zadań z prezydenckiego projektu budżetu), np. budowę sal gimnastycznych, boisk wielofunkcyjnych, ścieżek rowerowych, placów zabaw, na wypoczynek dzieci i młodzieży.
- Jeżeli chodzi o pieniądze na mistrzostwa świata siatkarzy, to najpierw musi być gwarancja, że Kraków zdąży z budową hali w Czyżynach - komentuje Tomasz Urynowicz, radny PO, przewodniczący Komisji Sportu Rady Miasta Krakowa.
Cztery wypowiedzi dotyczące budżetowych pieniędzy i cztery różne wersje w sprawie przeznaczenia i pewnie by nic w tym niedemokratycznego, gdyby nie osoby, które je wypowiadają, a są urzędnikami jednego Urzędu. Prezydent nie chce łożyć ani złotówki na Strefę Kibica, Dyrektor Mikołajczyk chce "urwać" z budżetu na przygotowania do mistrzostw świata w siatkówce, zaś jej zastępca Dyrektor Opach domaga się milionów na Strefę Kibica.
Smutne jest to, że wśród Dyrekcji Wydziału Sportu brakuje porozumienia, ale przede wszystkim determinacji w walce o coraz biedniejszych. Ponad setka organizacji pozarządowych, które w zakresie swoich statutowych obowiązków  ma zapisane działania na rzecz krzewienia kultury fizycznej i sportu wśród dzieci i młodzieży, z roku na rok biednieje w niepokojącym tempie. Kiedy ubywa dotacji samorządowych, ubywa sponsorów, a kiedy kryzys dosięga Gminę, dosięga z taką samą siłą rodziców dzieci z tejże Gminy. 
Już w roku 2011 zmniejszono finanse na granty sportowe o prawie 30% i wielu działaczy próbowało zrozumieć,  że Gmina ma problemy. 
Zróbmy wszędzie tyle, aby nie pogłębiać regresu w tych organizacjach, gdzie często  woda dla dzieci korzystających z zajęć w klubach ma z miesiąca na miesiąc coraz większą wartość. 
I to już nie są zwykłe zmartwienia, problemy i kłopoty,  lecz po prostu poważny kryzys, który panoszy się i rządzi w najmniejszych klubach sportowych Królewskiego Miasta Krakowa, a sięga już tych większych.

30 grudnia 2011

Korupcja w polskim futbolu: Akt oskarżenia ws. Kmity Zabierzów - szczegóły ust...

Akt oskarżenia ws. korupcji w Kmicie Zabierzów trafił do sądu na początku października (czytaj tutaj ). Przedstawiłem już listę oskarżonych,...

Korupcja w polskim futbolu: Były sędzia Grzegorz D. oskarżony

Grzegorz D. - były sędzia z Krakowa jest oskarżony o udział w ustawieniu czterech meczów. Dobrowolnie poddaje się karze. Akt oskarżenia tra...

29 grudnia 2011

Dylematy Garbarni i Hutnika


Pod tytułem "Hutnik modernizowany na przyjęcie Anglików", na portalu Onetu ukazał się artykuł, który sprowokował mnie do zabrania głosu w sprawie Garbarni i Hutnika.

Ok, w porządku, Mistrzostwa Europy w Polsce, trzy ekipy narodowe wybrały Kraków, należy się z tego faktu cieszyć. Jednak po decyzji Anglików i Gminy Kraków, dwa krakowskie kluby mają dylemat, niemały problem do rozstrzygnięcia.

W rundzie jesiennej zespoły Garbarni i Hutnika rozgrywały swoje mecze na obiektach dawnego Hutnika, czyli dzisiejszego Com-Com-Zone. Wszystko wskazuje na to, że w rundzie wiosennej pierwsi drugoligowe zawody mogą rozgrywać w Zabierzowie na Kmicie, lub Wawelu Kraków, a drudzy czwartoligowe mecze na obiektach Grębałowianki. O tym przekonamy się już niebawem.

Może moje pisanie zabrzmi dla wielu szyderczo, ale zapewniam, że takiej intencji nie posiadam, wręcz odwrotnie. A życzę kibicom i piłkarzom tego zasłużonego ludwinowskiego klubu, aby szybko wrócili na swoje, a to oznacza opuszczenie drugoligowych szeregów i rozgrywanie meczów na własnym obiekcie w trzecioligowych zmaganiach. Paradoksem jest życzyć dobrze Garbarni, a zarazem skazywać na rywalizację w niższej klasie rozgrywkowej. W tej przewrotności, proszę mi wierzyć, nie ma żadnej mojej próżności, lecz realistyczna ocena obecnych możliwości klubu, jego zarządu jak również sytuacja Gminy Kraków, która niewiele może w obecnym stanie finansowej zapaści, gdyż sama potrzebuje pomocy. Trwanie Garbarni na etapie materialnego posiadania i rozwoju oraz sportowo-organizacyjnego (nie)bytu jest drogą donikąd. Czasem warto mierzyć siły na zamiary, aby w przyszłości nie popaść w większe kłopoty.

Sytuacja Nowego Hutnika Kraków podobna, ale jednak odmienna. Klub, tak jak Garbarnia, poszukuje obiektu w Krakowie, gdzie mógłby rozegrać mecze czwartoligowe w rundzie wiosennej, w roli gospodarza. Na temat Stowarzyszenia pisałem już wiele miesięcy wcześniej i od tamtego czasu systematycznej poprawy warunków do gry i zajęć szkoleniowych nowohuckich piłkarzy nie widać, muszą działacze borykać się z kolejnymi problemami. Po prostu Nowy Hutnik jest klubem bezdomnym, lecz nie opuszczonym przez własnych kibiców. Tych ostatnich widać było wszędzie, czy to w Krakowie, czy na meczu wyjazdowym swojej drużyny.
Działacze Nowego Hutnika wskazali obiekt krakowskiej Grębałowianki, jako ten, który miałby ich przygarnąć na czas pierwszego półrocza 2012 roku. Czy jest to odpowiednie miejsce dla takiej rzeszy kibiców nowohuckiego klubu? Czy trybuny pomieszczą wszystkich chcących obejrzeć zawody, zarówno kibiców miejscowych jak i przyjezdnych? Czy murawa boiska, bardzo trudna do utrzymania na miarę przyzwoitej jakości, wytrzyma trudy dodatkowych meczów? Na te pytania muszą być konkretne odpowiedzi. Z tym muszą się liczyć działacze Nowego Hutnika, ale przede wszystkim włodarze Grębałowianki.

Pisałem na prima aprilis, przy okazji przyszłościowych aspiracji i kłopotów obydwu klubów, że wszystko wskazuje na to, że piłkarski Ludwinów przeniesie się do Nowej Huty, a  na Ludwinów zawitają nowohucianie. Ten żart okazuje się być przyczynkiem do realistycznych wymuszeń. Garbarnia już grała w rundzie jesiennej przy ul. Ptaszyckiego, to może czas na Hutnika, aby w rundzie wiosennej pograł przy ul. Rydlówka?

Gmina Kraków ma plan i zapewne wyznaczone zadania, aby godnie przyjąć trzy ekipy narodowych reprezentacji na Euro 2012, Holandii, Włoch i Anglii, ale czy ma odpowiednie plany pomocy innym piłkarskim reprezentacjom, swoich lokalnych klubów, o których wspomniałem powyżej?
Garbarnia chciałaby doczekać futbolowego grania w szeregach drugoligowców na odpowiednio przystosowanym, własnym obiekcie sportowym, zaś Nowy Hutnik pragnie awansu na trzecioligowe boiska i gospodarzenia obiektami piłkarskimi przy Ptaszyckiego, jak własnymi, lecz z pomocą właściciela – Gminy Kraków. Aby tak się stało, potrzebne są duże pieniądze, dla każdego z wymienionych klubów, a najbardziej oczekiwana jest pomoc strategicznych sponsorów. Bez tych ostatnich i budżet krakowskiej samorządności nie podoła odpowiednim wymaganiom.